Friday, July 22, 2011

Sukieneczka/Dress

















No, i nastepna sukieneczka dla corci skonczona. Dosyc latwa do zrobienia tylko opis jest gdzieniegdzie troszke niejasny. Niektorzy uwazaja, ze opis zawiera jakies bledy, ale ja sie ich nie dopatrzylam, a sukienka wyglada tak, jak ma wygladac, wiec nie bede sie przejmowac. Wzor nazywa sie Sarabeth i jest z Vereny. Tutaj mozna go zakupic w wersji elekronicznej (po angielsku). Jest tez w Verenie na Wiosne 2010. W wersji niemieckiej to jest ponoc #64 Kinderkleid mit Ajourmuster-Mix. Wiecej informacji mozna zasiegnac na Ravelry tutaj. Dziergalam z wloczki bawelnianej Sonata (z Elann; kolor Glacier Blue), ktora nie jest juz produkowana na rzecz nowej, miekszej Sonaty (link tutaj), na drutach nr. US 5, rozmiar 6/7. Robilam troszke na wyrost, ale na zdjeciach nie wyglada na wielka poniewaz po upraniu nie rozciagalam sukienki do wlasciwych rozmiarow. Corci sie podoba i nie chciala jej z siebie zdjac. Ja jestem szczesliwa ze skonczylam bo mi sie zaczynalo dluzyc to dzierganie.

Well, another dress for my DD is done. It was relatively easy to knit, except that the pattern instructions were a bit vague sometimes. Some people mentioned that there are mistakes in the pattern, but I didn't notice any and the dress looks like it's supposed to (I think). The name of the pattern is Sarabeth (from Verena) and can be purchased in an electronic form here. I made this with size US 5 needles, using Sonata yarn (100% cotton; colour: Glacier Blue), which was recently discontinued in favour of Sonata Soft. I made it a bit larger than my DD needs right now, but it doesn't look overly big on the photos because I didn't block the dress to its full size. My DD likes the dress and didn't want to take it off. I'm happy because it's finally done.


















Niedawno zaczelam wyszywac samplerek Nova, autorstwa Genny Morrow. Po ukonczeniu ma wygladac tak.  Sklada sie to z 396 kwadracikow, a kazdy kwadracik ma bok o dlugosci  1.8 cm. No, zajmie to sporo czasu, nawet gdybym mogla robic jeden kwadracik na dzien. Grunt, to posuwac sie do przodu i nie wrzucic do szafy. 

To tyle na dzisiaj. Wszystkim zycze wspanialego dnia i dziekuje za odwiedziny.










Not long ago, I started to work on a needlepoint sampler called Nova, by Genny Morrow. It's composed of 396 small squares (less than 3/4" each). Yup, it's going to take a looong time, even if I manage to stitch one square a day. The most important thing is to keep working on it and not to dump it in the closet, where it might accidentally enter into a state of hibernation for years to come.

I guess that's it for today. Have a wonderful day and thank you for visiting my blog. 


Friday, July 1, 2011

Roses Pillow/Poduszka z rozami




















Dzien dobry. Udalo mi sie w koncu skonczyc poduszke, ktora zaczelam wyszywac przeszlo 10 lat temu, a ktora poszla (ewidentnie) w kat na dluuuugi czas. Wzor jest Barbary Baatz, i zakupilam go razem z welnianymi nicmi w zestawie firmy Bucilla. Troszke dziwnie sie prezentuje na zdjeciach, poniewaz nie mam jeszcze poduszki-wkladki odpowiedniej rozmiarem do powloczki. Przedstawiam Wam tez tyl poduszki (technicznie mowiac - powloczki), bo bardzo lubie ten material i tez fajnie wyglada.

Hello! I finally finished a needlepoint pillow, which I started over 10 years ago, but which I put on the back burner for a looong time (evidently). The design is by Barbara Baatz and I bought it as a kit by Bucilla. Below I present the back of the pillow because I like the fabric.
 

















Ostatnio sporo przebywam w ogrodku i odkrylam takie oto cos (a wlasciwie dwie sztuki tego czegos, fotka ponizej) mieszkajace w pietruszce i jedzace owa pietruszke w zastraszajacym tempie. Polatalam po internecie w celu odkrycia co z tych kreaturek wyrosnie, i wychodzi na to, ze najprawdobodobniej wyrosna tacy oto mlodziency lub takie panienki z rodziny Papilio Polyxenes.  Mam nadzieje, ze nie zachce im sie uciec z mojej pietruszki i ze grzecznie zrobia sobie kokony, i bedzie mi dane obserwowac ich przeobrazenie. Musze im znalezc jakies fajne galazki do zawieszenia kokonow. Niedawno czytalam, ze niektorzy ludzie hoduja motyle (do przeobrazenia) w domu, w pustym akwarium, dostarczajac im swieze jedzenie i galazki do zawieszenia kokonow.  Ciekawe... Ja, w kazdym razie, bede "trzymac swoje" w ogrodku. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Odmeldowuje sie  i lece na Spotkanie Robotkowe na Facebook'u.



I spend more time in the garden these days and happened to discover this creature in my parsley (well, two creatures to be exact; photo above). I searched the internet in order to figure out what they will grow up to be and the most likely option is the Black Swallowtail (Papilio Polyxenes).  So now, they can eat all the parsley they want. I just hope they won't leave and like it in my garden enough to form a chrysalis and become butterflies. I'll bring them some twigs/branches and maybe they'll like them enough to hang their cocoon/chrysalis  from them. I read somewhere that you can "keep" butterfly caterpillars and cocoons inside an empty aquarium at home, as long as you provide them with fresh food and something to hang the chrysalis from. Hmm, interesting. I'll just  "keep mine" in the garden and we'll see... Kirk out.

Wednesday, May 4, 2011

Szal Semele Shawl

Semele 4

Well, here it is... Semele shawl (more photos at the end of this post). I took a liking to this pattern as soon, as I saw this shawl here (blog: Hobby Antosi). I have to say that in the beginning I encountered a few difficulties with the pattern, but thanks to Antosia, the project began progressing smoothly and rather quickly. Although I usually prefer working with the charts (especially with lace and cable patterns), I switched entirely to written instructions and that's what made a huge difference for me. Generally speaking, I had a lot of fun knitting this shawl, despite the less than stellar yarn.  I used Artistic 8/2 by Aade Long. I bought mine on eBay (for a VERY reasonable price), mainly because I loved the colourway and the long colour repeats. I also have seen this yarn used in shawls and I liked the look. However, like many things, this yarn has its drawbacks. I found it relatively scratchy, although not as rough as Kauni or Jamieson's Shetland Spindrift. Despite that, it is VERY prone to felting, much more than the other yarns I just mentioned. It did not soften after a wash/soak and developed a very noticeable bloom. It also was not colourfast. When I washed  my shawl, a LOT of dye came off. Afterwards, the colors were not as saturated/intense as before. Artistic also tends to pill and shed, and comes 'adorned' with a number of little twig/grass particles.  Still, it is not the worst of yarns and definitely has its uses. I just prefer working with softer yarns that are not going to bleed a lot of colour.

Well, that's it for now. Thank you for visiting this place and have a wonderful day, full of good luck and yummy yarn.

.

No i wydziergalam Semele (wiecej fotek na koncu postu), ktora mi sie diabelnie spodobala jak ja podpatrzylam u Antosi. Musze powiedziec, ze chociaz na samym poczatku mialam troszke trudnosci ze wzorem, to dzieki radom autorki powyzszego blogu, robota zaczela isc gladko i dosyc szybko. Po prostu zaczelam robic wedlug opisu w slowach, zamiast ze schematu. Az sie sobie dziwie, bo przewaznie preferuje schematy, szczegolnie jesli chodzi o jakiekolwiek azury czy warkocze. Jednak w tym przypadku, schemat jest jakis taki, ze nie czyta sie go zbyt wygodnie, plus poczatek, ktory jest dosyc nietypowy, lepiej zrozumiec i wykonac wlasnie z opisu slownego. Dziekuje Wandziu - za wszystko. Ogolem mowiac, jest to bardzo wdzieczna robotka. Dziergalo mi sie ja, ze tak powiem, z wielkim smakiem, chociaz wloczka odrobinke zmniejszala te przyjemnosc. Wloczka to welna Artistic 8/2 produkowana przez Aade Long w Estonii. Ja swoja kupilam na eBay'u, a cena byla bardzo przystepna jak na ponad 200g czystej welny. Kupilam ja glownie ze wzgledu na kolory. Chociaz inne robotkowiczki pisaly, ze jest mieksza od Kauni, to dla mnie nadal jest troszke zbyt szorstka. Najwiekszy problem to to, ze podczas moczenia w wodzie, wloczka puscila farbe w bardzo duzych ilosciach i po upraniu szal nie ma juz takich glebokich i intensywnych barw jak przedtem. Poniewaz wloczka jest  drapiaca, trzeba sie z nia obchodzic dosyc delikatnie, bo ma niesamowita tendencje do filcowania sie. Mam jedna wloczke, ktora jest bardziej drapiaca i czepliwa od Artistic, a tak bardzo sie nie filcuje. Artistic takze uwielbia sie mechacic, szczegolnie po kontakcie z woda. Na dodatek w moim motku bylo sporo jakis malych trawek i galazek. To wszystko nic strasznego, ale w porownaniu z welnami, ktore juz uzywalam, ta nie ma zbyt dobrej jakosci, chociaz nie jest znowu taka najgorsza.

Z innej beczki... Co do poprzedniego postu, to ciesze sie, jezeli moje "porady" choc troche sie komus przydaly.  
No, i to tyle na dzis. Dziekuje bardzo za odwiedziny i zycze pieknego dnia oraz przyjemnego dziergania.
Semele 2

Semele 3

Semele 5

.

Tuesday, April 26, 2011

Co mi ulatwia dzierganie azurow?

UWAGA: Dlugi post.

Panie, ktore nie mialy jeszcze sposobnosci dziergac na drutach azurow/koronek, nieraz sa uprzedzone do tego rodzaju wzorow mowiac ze to wyzsza szkola jazdy, czarna magia, skomplikowane, zbyt trudne, itp. itd. Ze mna bylo podobnie. Kiedy pierwszy raz zobaczylam na oczy malutkie koronkowe szaliczki to doslownie pomyslalam "O kurcze, ale fajne. Tez bym chciala takie cos zrobic, ale gdzie mi do tego. Tu to trzeba mniec nie lada doswiadczenie." Och, jakze sie mylilam. Wbrew pozorom, dzierganie koronek na drutach jest dosyc latwe i do tego stopnia przyjemne, ze trudno przez dluzszy czas nie miec czegos azurowego na drutach. Wymieniajac uwagi z innymi robotkowiczkami z calego swiata, doszlam do wniosku ze to, co czesto zniecheca ludzi do kontynuacji (lub zaczecia) dziergania azurow to nie zadne wymyslne/egzotyczne oczka, czy nawet czytanie ze schematow, ale raczej brak odpowiedniej dla danej osoby organizacji pracy, doboru wygodnych i odpowiednich narzedzi oraz... koncentracji.  Dzis  napisze Wam o rzeczach ktore bardzo ulatwiaja mi dzierganie azurow.  Nie bede tlumaczyla sciegow, ani jak sie czyta schematy - tych informacji jest zatrzesienie w Internecie. Wszystkie porady zawarte w tym poscie nadaja sie takze do innych typow wzorow, szczegolnie np. do 'warkoczy'. Dzieki odpowiedniej (przynajmniej dla mnie) organizacji i odpowiednim narzedziom pracy, niestraszny dla mnie zaden projekt na druty (no, prawie zaden). Tutaj przypominam, ze chociaz dziele sie poradami ktore sa dla mnie bardzo pomocne, istnieje pelno innych sposobow na ulatwienie sobie roboty, ktore moga okazac sie dla Was bardziej praktyczne. Ile robotkowiczek, tyle porad.

Zacznijmy od narzedzi i materialow... Zupelnie poczatkujacym radzilabym uzycie wloczki troszke grubszej niz cieniutka niteczka. Cienka wloczka jest troche trudniejsza do kontrolowania i wymagajaca dla oczu, tym bardziej na cieniutkich drutach.  Grubsza w tym przypadku oznacza ok. 1-1.6  mm srednicy (po angielsku: fingering, sport weight). Wazne jest tez dobre oswietlenie, szczegolnie jesli robi sie z wloczki ciemnej.  Jezeli chodzi o druty, to preferuje robienie na drutach z zylka, poniewaz latwiej mi na nich manewrowac robotka, sa lzejsze, oraz latwiej zmiescic na nich duza ilosc oczek. Do wloczek sliskich uzywam drutow drewnianych, do innych - metalowych. Ale to ja. Zawsze uzywajcie drutow ktore sa dla Was najwygodniejsze.

Czytajac schematy lub dlugie instrukcje wzorow azurowych bardzo latwo sie pogubic i narobic bledow (szczegolnie kiedy musimy przerwac robotke, lub ktos odwroci nasza uwage). Dlatego tez uzywam ponizszych pomocy.
.
 Jezeli uzywam schematu, robie sobie fotokopie i przyczepiam paskami magnesu do magnetycznej tabliczki (ta kupilam w Knit Picks). Paski magnesu mozna tez uzyc do zaznaczenia miejsca, w ktorym jestesmy na schemacie, lub mozna w tym celu uzyc przezroczystej, kolorowej tasmy. Czesto tez uzywam klejacych strzalek, aby sobie zaznaczyc specyficzne oczka (jesli np. musze przerwac robotke z jakiegos powodu), albo zeby zaznaczyc ostatni przerobiony rzad, sczegolnie, jezeli uzywam instrukcji pisemnych.















Jesli ktos nie ma takich gotowych strzalek, moze je sobie zrobic z samoprzylepnych karteczek (patrz na pierwsze zdjecie) - odrywamy kawalek karteczki i rysujemy strzalke. Takie samoprzylepne karteczki (lub strzalki i tasmy), ktore latwo potem odkleic, itp., dobrze jest tez uzyc kiedy nie mamy magnetycznej tabliczki, tylko pracujemy prosto z ksiazki albo z magazynu. Ja mam taki problem, ze czesto zapominam nad ktorym rzedem pracuje lub ktory juz przerobilam, szczegolnie jezeli musze odlozyc robotke na dluzszy czas. Abym nie musiala sie martwic o to, czy zapamietam (bo zapisac tez nieraz zapomne, szczegolnie jesli cos mi nagle wyskoczy), uzywam nie tylko strzalek (bo te potrafia sie odkleic po jakims czasie), ale takze licznika do rzedow. Mam dwa rodzaje i te lubie najbardziej.











Do bardzo malych/prostych robotek nie uzywam licznikow, tyko za kazdym razem, gdy skoncze rzad, robie sobie kreseczke na kartce papieru.
W przypadkach, kiedy musze pracowac z kilkoma schematami na raz (a tym bardziej, ze lubie robic naraz np. dwa rekawy, dwa przody) ( np. sweterek ponizej),













rozpisuje sobie w notatniku rozmieszczenie schematow i za kazdym razem kiedy skoncze rzadek, stawiam kreseczke. Bardzo mi to pomaga, szczegolnie kiedy schematy roznia sie tylko jednym szczegolem. Ale to juz wybiegam za daleko. Wiekszosc azurow nie jest az tak skomplikowana. Nie chce tu nikogo straszyc.













Bardzo czesto wzory azurowe zawieraja jeden (lub wiecej) motyw powtarzany kilkakrotnie w jednym rzedzie. Ja kazdy taki motyw oddzielam znacznikami. Np. jezeli motyw ma 10 oczek, to znacznik wloze co 10-te oczko. W ten sposob latwiej sie nie pogubic miedzy powtorkami motywu, latwiej wylapac i naprawic pomylki, oraz latwiej zapamietac wzor (co bardzo przyspiesza robote).  Bardzo tez lubie uzywac znacznikow oddzielajacych oczka lub motywy brzegowe od motywow srodkowych. Na zdjeciu ponizej widac jasno- i ciemno- fioletowe znaczniki.

















Osobiscie lubie uzywac znacznikow, ktore sie otwieraja (jak agrafki), lub gumowych koleczek. Znacznikami moga byc agrafki, roznego rodzaju koleczka, petelki z kawalkow starej wloczki, gumki do wlosow, itp, itd - byle by byly wygodne w uzyciu dla Was.

O pomylki w robieniu na drutach nietrudno. Jezeli robi sie przede wszystkim sciegiem gladkim, wystarczy spruc do miejsca pomylki i naprawic. W azurach nie jest to az takie proste, poniewaz wystepuje tu czesto kilka oczek przerabianych razem, oczka narzucone, itp., itd., ktore po spruciu nielatwo znalezc, tym bardziej ze wloczka czesto jest cienka. Aby nie pruc calej robotki przez jedna mala pomylke, wsadzam co kilka rzedow (najczejsciej po kazdym przerobieniu grupy powtarzajacych sie rzedow) tzw. linie zycia (ang. life line). Linia zycia to po prostu kawalek nitki przewleczony przez wszystkie oczka ostatniego rzedu. Na wypadek gdy trzeba pruc, to pruje sie do rzedu oczek z nitka (linia zycia). Poniewaz oczka sa na nitce, nie sposob ich dalej spruc i mozna latwo nabrac z powrotem na druty. Ale popatrzmy na ponizsze zdjecia - moze bedzie latwiej zrozumiec o co mi chodzi. Linie zycia mozna zainstalowac w dwa sposoby - igla, lub drutem (jesli mamy odpowiednie druty).
Ponizej pokazalam wkladanie linii igla. Jezeli mamy znaczniki, ktore sie nie otwieraja, pamietajmy, aby nie przewlec nitki przez znacznik, tylko go ominac.














A tu linia juz wlozona i znacznik wyjety.















Jezeli mamy druty z taka oto dziurka (np. Knit Picks/Knit Pro), to mozemy przewlec nitke przez te dziurke.
 
Podczas przerabiania rzedow, nitka zostanie przewleczona przez oczka automatycznie.
..
Jedna z najczestszych pomylek jakie sie zdarzaja w robieniu wzorow azurowych, to zapomnienie zrobienia oczka narzuconego (po angielsku: yarn over (yo). Mozna to bardzo latwo naprawic, bez zadnego prucia, jezeli blad wystepuje w dopiero co zrobionym rzedzie (np. rzad nr. 1). Jezeli obawiamy sie, ze nie zapamietamy gdzie jest pomylka, to wsadzamy znacznik tam gdzie oczko narzucone powinno sie znajdowac. Podczas przerabiania nastepnego rzedu (rzad nr.2), dochodzimy do zaznaczonego miejsca. Nastepnie zahaczamy odcinek wloczki pomiedzy dwoma istniejacymi juz oczkami i nakladamy na lewy drut (i juz mamy oczko narzucone - bo tak wlasnie powinno wygladac oczko narzucone zrobione w poprzednim rzedzie). Nastepnie przerabiamy owo narzucone oczko wedlug schematu dla rzedu nr.2. Na zdjeciach - prosze zignorowac pozycje znacznika.
.

No, i coz jeszcze moge napisac? Najprawdopodobniej czegos zapomnialam. Nie musze chyba nikomu mowic, jak wazna jest koncentracja nad wzorami azurowymi (i warkoczowymi). Dlatego tez, jezeli jestem bardzo zmeczona, zestresowana, lub tam, gdzie ktos bedzie mi ciagle przerywal, to raczej wybieram robotki proste i niewymagajace. Nie radze tez dziergac w lozku, lub "po kieliszku", gdyz grozi to nadzianiem sie na druty, nie mowiac juz o nieziemskiej ilosci bledow w robotce trudnych potem do naprawienia. Musze tez dodac, ze opisanie tych wszystkich rzeczy zajmuje wiecej czasu i wszystko to wydaje sie bardziej skomplikowane niz naprawde jest. Bardzo dziekuje za wizyte. Zycze pieknego dnia.

Thursday, April 21, 2011

Lilac Leaf Scarf/Liscie Bzu






















Skonczylam sobie wczoraj koronkowy szaliczek (wiecej fotek na koncu postu). Zajal dosyc dlugo bo to nie dosc, ze wloczka cieniuska (ok. 0.6 mm grubosci, uzylam drutow US 2), to jeszcze odlozylam go na jakis czas zeby robic inne robotki. Zdaje sobie sprawe, ze kolorki raczej dla odwaznych, ale dla mnie efekt jest bardzo wesoly i wiosenny. Wzor szaliczka to Lilac Leaf Stole z ksiazki Knitted Lace of Estonia. Te z Was, ktore maja ksiazke Haapsalu Sall, prawdopodobnie znajda tam bardzo podobne (jezeli nie te same) elementy. Wzor jest w zasadzie latwy do wykonania i zapamietania, czyli nic strasznego i nic wspolnego z czarna magia. Wbrew pozorom, robienie azurow na drutach jest bardzo proste. Najwazniejsze w tym wszystkim to dobra organizacja pracy, nie dziergac podczas silnego zmeczenia i "narzedzia" pomocne w postaci znacznikow i innych ulubionych gadzetow do szycia i 'drutowania'.  Moze kiedys napisze w jaki sposob ulatwiam sobie dzierganie azurow. Wloczke (welna merino) zakupilam w sklepie internetowym (na Etsy) Play at Life Fiber Arts. Jesli sie nie myle, to kobietka robi wysylki na caly swiat i chyba raczej niedrogo (dla mnie w Kanadzie jest dosyc tanio).

Dziekuje za odwiedziny na blogu. Zycze Wam radosnych i spokojnych swiat Wielkiej Nocy.

I finished my lace scarf yesterday (more photos at the end of this post). It took some time to finish, but then, the yarn is very thin (approx. 0.6 mm thick; I used size 2 needles), and it got put on a back burner several times. I realize that the colors are rather bright, but for me, the effect is very cheerful and Springy. The pattern I used here is the Lilac Leaf Shawl from Knitted Lace of Estonia. It is a relatively easy pattern to execute. For those of you not familiar with knitting lacy patterns, please believe me that they are really not that hard. It is, however, easy to loose your place in the pattern, hence a good organization, avoiding knitting when fatigued or very stressed, and using great knitting tools like stitch markers make the project a lot easier and thus more enjoyable. Maybe some day, I'll write a post about things I do/use to make knitting lace patterns easier for me.  The yarn, which I used for this project is 100% Merino, and I bought it from Play at Life Fiber Arts

Thank you for visiting my blog. Have a wonderful and happy Easter!






















































Saturday, April 2, 2011

Two and a half pillows/Dwie i pol poduszki














No, nareszcie skonczylam te poduszki. To znaczy tylko te, ktore sa robione z wloczki (zwykly akryl), bo tej wyszywanej to jeszcze dluuuugo do wykonczenia. Te wloczkowe sa zrobione podlug opisu z DROPSa. Ale jak same/sami widzicie, nietrudno takie cos zrobic bez instrukcji. Wystarczy tylko wiedziec jak robic kwiatki, a potem zrobic poszewke na poduszke. Kwiatki przyszyc do poszewki i juz.

Well, the pillows are finally finished. That is, only the ones made from yarn (Bernat Softee Chunky) are done, because the needlepoint one is a looooong way away from the finish line. I used the free pattern from DROPS here, but if you already know how to make crochet flowers and a pillow case, you can very likely make them without a pattern.  



























Jezeli chodzi o poszewke, to zrobilam ja inaczej niz w oryginale. Po prostu wydziergalam na drutach dwa dlugie prostokaty (zakonczone sciegiem francuskim zeby sie nie zwijaly). Potem je zlozylam tak, jak na ponizszym zdjeciu i zszylam. Dzieki temu mam poszewke, ktorej po wlozeniu poduszki, nie trzeba zaszywac, ani na nic zapinac. Tak ogolem to najbardziej zmudne i dlugie bylo dzierganie tych prostokatow.

My pillowcase wasn't made according to the pattern. I just knitted two long rectangles (with garter stitch edges to prevent rolling), folded them as in the photo below, and sewed the sides together. This way, I have a pillow case that doesn't need any sewing up or buttoning (or anything of the sort) after the pillow insert is put in. Easy. The worst part of this project was knitting the long strips of mainly stockinette stitch. Pure boredom.


A ponizej widac przyszla poduszke w polowie wyszywania (gdzies tak ok. dwa tygodnie temu). Druga polowa w toku, ale ostatnio jakos na robotki nie bylo czasu, wiec idzie w tempie slimaczym. Dziekuje bardzo za odwiedziny i zycze milego dnia.

Below is the needlepoint roses pillow half way done (about two weeks ago). Although I started on the second half, it's progressing unbelievably slowly due to lack of time for crafts in general. Thank  you so much for visiting this place. Have a wonderful day.