Showing posts with label needlepoint. Show all posts
Showing posts with label needlepoint. Show all posts

Friday, August 14, 2020

Kosmetyczka i etui

Witajcie! Dawno mnie tu nie bylo. No coz, diabel nie spi (szczegolnie w tym roku). Moze jakby sie w koncu wyspal, to by nie byl taki wredny. Chodzi o to, ze w marcu "jakims cudem" nadlamalam sobie kosc u nasady kciuka. A zeby bylo "ciekawiej", kciuk ten nalezy do prawej (dominujacej) reki. Nie wiem jak to sie stalo, bo wlasciwie nie skacze po drzewach, nie latam po stromych zboczach, nie zwisam z rusztowan, nie spadam z rowerow/schodow, ani ogolem nie przewracam sie o roznego rodzaju przeszkody na drodze. Po prostu pewnego wieczora troche spuchlo, a w nocy juz potwornie bolalo. Dlatego tez podejrzewam o to wszystko... diabla.馃槈 No bo kogo innego? Chociaz... mozna tez wszystko zwalic na rok 2020, bo chyba nie mamy juz watpliwosci jaka z niego tak naprawde cholera. Zarty, zartami, ale przez to wszystko nie moglam nawet marzyc o robotkach, ani o pisaniu na klawiaturze. Reka nadal boli, nadal sztywna, ale przynajmniej zaczelam powolutku dziubac szydelkiem nowe... dynie. A jakze! Nie wiem czy jednak zdolam zrobic tylko jedna, czy dwie. 

     Dzis przedstawiam Wam dwie rzeczy, ktore udalo  mi sie skonczyc przed kontuzja. Oto wyszywana haftem gobelinowym kosmetyczka i etui na okulary. Ogolem byly latwe i szybkie do wykonania, poniewaz torebki przychodza w zestawie juz gotowe i jedyne co trzeba zrobic, to wykonac sam haft, a potem odciac nadmiar kanwy. Zestawy sa z serii Stitch & Zip, i poza torebkami zawieraja tez muline, igle i krotkie instrukcje. Jak widac ponizej, wzor jest nadrukowany na kanwie, wiec nie trzeba sledzic oddzielnego schematu.

A tu, przyblizenie kanwy w trakcie wyszywania.

Ponizej, przod i tyl juz po wyszyciu. Jak widac, jest nadmiar bardzo sztywnej kanwy.


Osobiscie, nie chcialam odciac zbyt duzo kanwy, wiec zagielam ja do srodka i przyczepilam nitka do lewej strony . Nastepnie wycielam odpowiedni rozmiar filcu i pokrylam nim caly tyl haftu, aby zadna zawartosc etui/kosmetyczki nie niszczyla go od wewnatrz i po prostu sie o niego nie zaczepiala.

 












I to w zasadzie wszystko. Pieknie dziekuje za odwiedziny. 

Zycze Wam pieknego dnia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Friday, July 22, 2011

Sukieneczka/Dress

















No, i nastepna sukieneczka dla corci skonczona. Dosyc latwa do zrobienia tylko opis jest gdzieniegdzie troszke niejasny. Niektorzy uwazaja, ze opis zawiera jakies bledy, ale ja sie ich nie dopatrzylam, a sukienka wyglada tak, jak ma wygladac, wiec nie bede sie przejmowac. Wzor nazywa sie Sarabeth i jest z Vereny. Tutaj mozna go zakupic w wersji elekronicznej (po angielsku). Jest tez w Verenie na Wiosne 2010. W wersji niemieckiej to jest ponoc #64 Kinderkleid mit Ajourmuster-Mix. Wiecej informacji mozna zasiegnac na Ravelry tutaj. Dziergalam z wloczki bawelnianej Sonata (z Elann; kolor Glacier Blue), ktora nie jest juz produkowana na rzecz nowej, miekszej Sonaty (link tutaj), na drutach nr. US 5, rozmiar 6/7. Robilam troszke na wyrost, ale na zdjeciach nie wyglada na wielka poniewaz po upraniu nie rozciagalam sukienki do wlasciwych rozmiarow. Corci sie podoba i nie chciala jej z siebie zdjac. Ja jestem szczesliwa ze skonczylam bo mi sie zaczynalo dluzyc to dzierganie.

Well, another dress for my DD is done. It was relatively easy to knit, except that the pattern instructions were a bit vague sometimes. Some people mentioned that there are mistakes in the pattern, but I didn't notice any and the dress looks like it's supposed to (I think). The name of the pattern is Sarabeth (from Verena) and can be purchased in an electronic form here. I made this with size US 5 needles, using Sonata yarn (100% cotton; colour: Glacier Blue), which was recently discontinued in favour of Sonata Soft. I made it a bit larger than my DD needs right now, but it doesn't look overly big on the photos because I didn't block the dress to its full size. My DD likes the dress and didn't want to take it off. I'm happy because it's finally done.


















Niedawno zaczelam wyszywac samplerek Nova, autorstwa Genny Morrow. Po ukonczeniu ma wygladac tak.  Sklada sie to z 396 kwadracikow, a kazdy kwadracik ma bok o dlugosci  1.8 cm. No, zajmie to sporo czasu, nawet gdybym mogla robic jeden kwadracik na dzien. Grunt, to posuwac sie do przodu i nie wrzucic do szafy. 

To tyle na dzisiaj. Wszystkim zycze wspanialego dnia i dziekuje za odwiedziny.










Not long ago, I started to work on a needlepoint sampler called Nova, by Genny Morrow. It's composed of 396 small squares (less than 3/4" each). Yup, it's going to take a looong time, even if I manage to stitch one square a day. The most important thing is to keep working on it and not to dump it in the closet, where it might accidentally enter into a state of hibernation for years to come.

I guess that's it for today. Have a wonderful day and thank you for visiting my blog. 


Friday, July 1, 2011

Roses Pillow/Poduszka z rozami




















Dzien dobry. Udalo mi sie w koncu skonczyc poduszke, ktora zaczelam wyszywac przeszlo 10 lat temu, a ktora poszla (ewidentnie) w kat na dluuuugi czas. Wzor jest Barbary Baatz, i zakupilam go razem z welnianymi nicmi w zestawie firmy Bucilla. Troszke dziwnie sie prezentuje na zdjeciach, poniewaz nie mam jeszcze poduszki-wkladki odpowiedniej rozmiarem do powloczki. Przedstawiam Wam tez tyl poduszki (technicznie mowiac - powloczki), bo bardzo lubie ten material i tez fajnie wyglada.

Hello! I finally finished a needlepoint pillow, which I started over 10 years ago, but which I put on the back burner for a looong time (evidently). The design is by Barbara Baatz and I bought it as a kit by Bucilla. Below I present the back of the pillow because I like the fabric.
 

















Ostatnio sporo przebywam w ogrodku i odkrylam takie oto cos (a wlasciwie dwie sztuki tego czegos, fotka ponizej) mieszkajace w pietruszce i jedzace owa pietruszke w zastraszajacym tempie. Polatalam po internecie w celu odkrycia co z tych kreaturek wyrosnie, i wychodzi na to, ze najprawdobodobniej wyrosna tacy oto mlodziency lub takie panienki z rodziny Papilio Polyxenes.  Mam nadzieje, ze nie zachce im sie uciec z mojej pietruszki i ze grzecznie zrobia sobie kokony, i bedzie mi dane obserwowac ich przeobrazenie. Musze im znalezc jakies fajne galazki do zawieszenia kokonow. Niedawno czytalam, ze niektorzy ludzie hoduja motyle (do przeobrazenia) w domu, w pustym akwarium, dostarczajac im swieze jedzenie i galazki do zawieszenia kokonow.  Ciekawe... Ja, w kazdym razie, bede "trzymac swoje" w ogrodku. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Odmeldowuje sie  i lece na Spotkanie Robotkowe na Facebook'u.



I spend more time in the garden these days and happened to discover this creature in my parsley (well, two creatures to be exact; photo above). I searched the internet in order to figure out what they will grow up to be and the most likely option is the Black Swallowtail (Papilio Polyxenes).  So now, they can eat all the parsley they want. I just hope they won't leave and like it in my garden enough to form a chrysalis and become butterflies. I'll bring them some twigs/branches and maybe they'll like them enough to hang their cocoon/chrysalis  from them. I read somewhere that you can "keep" butterfly caterpillars and cocoons inside an empty aquarium at home, as long as you provide them with fresh food and something to hang the chrysalis from. Hmm, interesting. I'll just  "keep mine" in the garden and we'll see... Kirk out.