Sunday, November 1, 2020

Acorns / Zoledzie



Dzisiaj krociutko, bo robotka mala, szybka i latwa. Zoledzie na drutach. Mozna tez zrobic z zoltej wloczki i bez czapeczek, i beda... ozdobne cytryny. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Do nastepnego postu.

Today - a quick, short post, since the project is small, fast and easy. Knit acorns. One can also make them using yellow yarn, skip the caps and you get... ornamental lemons. Wishing everyone a great day. Until next post.

Dane/Specifications:

Wzor/Pattern: Acorn by Kim Hamlin
Wloczka/Yarn: jakakolwiek/any yarn




















Saturday, October 10, 2020

Pumpkins again/Znowu dynie!

Dynie! A to oznacza, ze jesien juz w pelni, i ze moja reka na tyle sie podleczyla, ze bylam w stanie je wydziergac. Owszem, z przerwami, ale grunt to brnac do przodu. 2020 ma jednak jakies zalety. No prosze, nigdy bym sie po nim tego nie spodziewala. Juz mialam go kompletnie wykreslic z kalendarza, ale jednak dam mu szanse do konca grudnia (tak, dobroduszny sarkazm na 100%) 😉.  

     Ci, ktorzy tu wpadaja od jakiegos czasu wiedza, ze bardzo lubie roznego rodzaju dynie - te prawdziwe, te dziergane, wyszywane, itp., itd. Rodzina mi delikatnie sugeruje, ze juz powinnam przestac dorabiac nowe, ze juz ich mam wystarczajaco duzo. Ja tego nie widze. Ja tego nie rozumiem. Naturalnie wiec, do kolekcji doszly trzy robione na szydelku, z zestawu "Plaid Pumpkin Trio". Niesamowicie latwe i szybkie w wykonaniu. Ponizsze zdjecia 'w akcji' pozwalaja sie mniej wiecej zorientowac odnosnie konstrukcji i ukladu kolorow.


Pumpkins! Yes! Which means that Autumn is in full swing and that my hand has improved enough for me to crochet these pumpkins in the first place. With a lot of breaks, but still... moving forward. 2020 has some redeeming qualities after all. And to think I was gonna erase it from my agenda altogether. I guess I'll give it a chance for the next couple of months (yes, I am being benignly silly-sarcastic). 😉
    Those of you, who have been visiting here for some time, know that I like all kinds of pumpkins - real ones, knit ones, stitched ones, etc. My family is gently suggesting that I should stop making more, that I already have enough of them. I don't see it. I don't understand it. Naturally, then, three more pumpkins joined my collection. I made them using a Mary Maxim's Plaid Pumpkin Trio kit. They were very easy and fast to make. Below, you can get a very general idea as to their construction and colour use.


Jak zwykle, w wiekszosci przypadkow wole dziergac ogonki wedlug swojej fantazji. Im bardziej fikusne i powykrecane, tym lepiej. Pelna improwizacja.

More often than not, I make the stems according to my imagination. The more gnarly and twisted, the better. Total improvisation.


W oryginale, srednia dynia miala byc jednokolorowa, ale ze ja takowych mam troszke, to zrobilam ciemniejsza wersje w kratke.

Originally, the middle sized pumpkin was supposed to be done in one colour, but since I have several plain ones already, I decided to do it in a darker plaid version.

Wloczki, ktore tu uzylam to akryle firmy Mary Maxim zawarte w zestawie, oraz ciemny braz, ktory pozostal mi z innego zestawu i szarobure resztki na ogonki. Oczywiscie, do takich wzorow swietnie nadaja sie przerozne kolory, oraz dluzsze resztki wloczek, ktore juz mamy.

   
I used Mary Maxim acrylic yarns contained in the kit and a dark brown remaining from a different kit of theirs. For stems, I used gray-brown yarn remnants. Obviously, one can use many different colours and types of yarn for this project.

Bardzo dziekuje za odwiedziny i za dobre zyczenia. Wam zycze jak najpiekniejszej, spokojnej i zdrowej jesieni. Niech te Paskudztwo-19 raczy sobie laskawie zniknac i nie dreczyc spokojnych ludzi. Pozdrawiam Was mocno. 

Thank you so much for visiting today and for the good vibes sent my way. I wish you a lovely, peaceful and healthy Autumn. May that darn Creepy-19 be kind enough to just go away and not bother people anymore. Warmest greetings to all.





Tuesday, September 15, 2020

Wrzesniowy bieznik/September Table Runner

 
Witajcie! Na poczatek dziekuje z calego serca wszystkim, ktorzy tu zawitali i za dobre zyczenia. Wiecie co? Pomogly! Na serio! Reka ma sie na tyle lepiej, ze udalo mi sie zrobic co nieco  na szydelku, na drutach i igla! Zycie od razu wyglada piekniej! Na dodatek, zostalo juz tylko troszke ponad trzy miesiace do konca tego roku! A wiec, celebrujmy zaczety wlasnie najpiekniejszy sezon robotkowy! 

     Z tej okazji prezentuje Wrzesniowy Bieznik. Nazwalam go tak, poniewaz bedzie sobie lezal na stole, lub gdziekolwiek, od wrzesnia, az do poczatku grudnia. I choc zaczelam go jeszcze w tamtym roku, to jak przystalo na wszystko co sie zalapalo na rok 2020, okazal sie on malym koszmarkiem w robocie. A bylo to tak...(*Od razu przepraszam za dlugi post, ale musze to z siebie wyrzucic. Do dzis mam przez to cos w sensie lekkiego stresu pourazowego. Tak, definitywnie przesadzam. 😄 ) 

     Postanowilam wydziergac bieznik metoda Planned Pooling (oficjalna nazwa darmowego wzoru: Red Heart Planned Pooling Argyle Table Runner, ktory znajdziecie tutaj).  Metoda ta jest latwa, szybka i przyjemna, pod warunkiem, ze sie dobierze odpowiednia wloczke, czyli taka, w ktorej odcinki i kolejnosc indywidualnych kolorow sa jednakowe poprzez caly motek, oraz w kazdym nastepnym motku. Aby uproscic ludziom robote, firmy zaczely produkowac wloczki specjalnie do tej metody. Owszem, moga byc malutkie roznice w dlugosci kolorow, bo to latwo naprawic roznicowaniem napiecia wloczki i wielkoscia oczek. Jesli sie nie myle, wzor bieznika zostal napisany zanim zaczeli produkowac specjalne wloczki, wiec aby nie poniesc  porazki, zakupilam dokladnie taka sama wloczke (tzn. firma, rodzaj i kolor), jakiej uzyto w oryginale. Na poczatku szlo fajnie, ale gdzies tak w polowie pierwszego motka zauwazylam male odcinki nowych (tzn. nieplanowanych) kolorow. Zauwazylam tez, ze niektore kolory roznia sie miedzy sekwencjami, n.p. jedna miala ciemny braz, w nastepnej ten braz zamienial sie w jasny bez, a potem w pomaranczowo-rudy. Z tym jeszcze dalam rade, ale odcinki kolorow zaczely zmieniac dlugosc. I to bardzo znacznie, n.p. jesli odcinek niebieskiego mial w jednej sekwencji 30 cm starczajacej na 5 oczek, to juz w drugiej mogl miec az 60 cm! I co zrobic z tak duzym nadmiarem koloru? Otoz mozna zrobic oczko grubsze/podwojne. Z tym, ze wtedy te oczka nie wygladaja juz tak dobrze, bo sa grubsze i bardziej wyraziste. Gorzej jesli odcinek koloru jest za krotki na planowana ilosc oczek, bo to tez sie zdarzalo dosyc czesto. I zeby chociaz jeden kolor tak sie roznil dlugoscia, ale nie - dotknelo to wszystkich. Aby koszmarek byl bardziej urozmaicony, jeden z motkow mial sekwencje kolorow w zlej kolejnosci (a tego juz nie da sie naprawic w zaden sposob), chociaz zaczelam wloczke od srodka motka, tak, jak wszystkie inne. Na szczescie, sekwencja kolorow zostala zachowana kiedy zaczelam motek od drugiego konca. Wszystko to oznaczalo ze, a) bylo duzo czestego prucia, aby zmiescic i dostosowac ilosc koloru do ilosci oczek, b) zajelo to trzy razy dluzej, niz powinno, c) bylo duzo frustracji. Niewykluczone, iz ktos inny by to wszystko rzucil w kat, ale ja jestem do polowy uparta, choc moja niecierpliwa polowa jednak zrezygnowala z dziergania ozdobnego obramowania. No dobra, wiecej nie truje i slicznie dziekuje za cierpliwosc. Efekt koncowy jest jednak dostateczny i definitywnie da sie z tym zyc.😀 Wiecej fotek ponizej.
Pieknie dziekuje za odwiedziny i zycze Wam spokojnego i cieplego dnia.


 

Hello, there! Today, I present my September Table Runner. I'm calling it that way, because it'll be on my table (or some other furniture) from September to December. Even though I started it back in 2019, in true 2020 fashion, it came to be a small nightmare by the time this year rolled around. It went like this... (*I apologize for the long post, but I have to get this off my chest. To this day, I have some form of mild stress response from this - yes, I am definitely exaggerating. 😄). I decided to make the Red Heart Planned Pooling Argyle Table Runner (you can find the free pattern here). Planned Pooling is a quick, easy and fun method, provided you choose the right yarn, since its color lengths and sequences should be nearly identical throughout each skein. To make this easier, some companies began producing yarn especially designed to be used with this method. I believe that the pattern I chose was written prior to such yarns being on the market, so to avoid a fiasco I bought the same yarn, in the same colorway used in the original pattern instructions. At the beginning, everything was fine, but somewhere in the middle of the first skein, I noticed small sections of new (i.e. unplanned) colours. I also noticed that some colours differed between sequences, i.e. one section would have dark brown, the next one would have light beige, yet next one still would have orange-brown. I  could still work with that, but the individual colour sections started to vary in length, eg. blue in one sequence would be 12" long, making about 5 single crochet stitches, but the next one, would be 24" long!!! What to do with so much excess of one colour? Well, I could, and did, make double stitches, but that makes them much thicker and bumpier. It's harder still, when a color section is suddenly much shorter, and thus insufficient, to make a planned amount of stitches! If it was only one colour that did that, but no... it was all of them! To make everything even more "interesting", one of the skeins had colours in the wrong sequence and that generally can not be fixed (I started all skeins from the middle). Luckily, the sequence "returned" when I started that one skein from the other end. So, all that meant that a. there was LOTS of FREQUENT frogging in order to fit the amount of yarn into the amount of stitches per colour, b. it took three times as long, as it should have, c. there was a lot of frustration. Perhaps someone else would have abandoned it, but I'm half stubborn - the impatient half of me decided not to make the decorative edging. Ok, I think it's time to stop with my whining now. 😀 Thank you so much for your patience. In the end, the table runner looks acceptable and I can definitely live with it. 😀

Thank you so much for visiting. Wishing you a lovely and warm day.

 



Friday, August 14, 2020

Kosmetyczka i etui

Witajcie! Dawno mnie tu nie bylo. No coz, diabel nie spi (szczegolnie w tym roku). Moze jakby sie w koncu wyspal, to by nie byl taki wredny. Chodzi o to, ze w marcu "jakims cudem" nadlamalam sobie kosc u nasady kciuka. A zeby bylo "ciekawiej", kciuk ten nalezy do prawej (dominujacej) reki. Nie wiem jak to sie stalo, bo wlasciwie nie skacze po drzewach, nie latam po stromych zboczach, nie zwisam z rusztowan, nie spadam z rowerow/schodow, ani ogolem nie przewracam sie o roznego rodzaju przeszkody na drodze. Po prostu pewnego wieczora troche spuchlo, a w nocy juz potwornie bolalo. Dlatego tez podejrzewam o to wszystko... diabla.😉 No bo kogo innego? Chociaz... mozna tez wszystko zwalic na rok 2020, bo chyba nie mamy juz watpliwosci jaka z niego tak naprawde cholera. Zarty, zartami, ale przez to wszystko nie moglam nawet marzyc o robotkach, ani o pisaniu na klawiaturze. Reka nadal boli, nadal sztywna, ale przynajmniej zaczelam powolutku dziubac szydelkiem nowe... dynie. A jakze! Nie wiem czy jednak zdolam zrobic tylko jedna, czy dwie. 

     Dzis przedstawiam Wam dwie rzeczy, ktore udalo  mi sie skonczyc przed kontuzja. Oto wyszywana haftem gobelinowym kosmetyczka i etui na okulary. Ogolem byly latwe i szybkie do wykonania, poniewaz torebki przychodza w zestawie juz gotowe i jedyne co trzeba zrobic, to wykonac sam haft, a potem odciac nadmiar kanwy. Zestawy sa z serii Stitch & Zip, i poza torebkami zawieraja tez muline, igle i krotkie instrukcje. Jak widac ponizej, wzor jest nadrukowany na kanwie, wiec nie trzeba sledzic oddzielnego schematu.

A tu, przyblizenie kanwy w trakcie wyszywania.

Ponizej, przod i tyl juz po wyszyciu. Jak widac, jest nadmiar bardzo sztywnej kanwy.


Osobiscie, nie chcialam odciac zbyt duzo kanwy, wiec zagielam ja do srodka i przyczepilam nitka do lewej strony . Nastepnie wycielam odpowiedni rozmiar filcu i pokrylam nim caly tyl haftu, aby zadna zawartosc etui/kosmetyczki nie niszczyla go od wewnatrz i po prostu sie o niego nie zaczepiala.

 












I to w zasadzie wszystko. Pieknie dziekuje za odwiedziny. 

Zycze Wam pieknego dnia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Saturday, January 25, 2020

Maskonur i przemyslenia


Witajcie! Umyslilam sobie zeby napisac cos inspirujacego z okazji nowego roku, ale nic z tego. Juz od pierwszych dni tego roku bardzo duzo sie dzialo, i to niekoniecznie dobrego - "prawie-wojna" USA z Iranem, nowy wirus rozprzestrzeniajacy sie po swiecie, wogole jakies takie ogolno-swiatowe napiecie, nie mowiac juz o klopotach osobistych i o stracie jednej z bardzo lubianych robotkowiczek na Facebooku. W konsekwencji, takie cos, jak robotki reczne bledna na tle wydarzen i wydaja sie niewazne, niepotrzebne i czesto niepraktyczne (no, nie wszystkie). I w tym jednak sedno, ze to sie tylko tak wydaje. Takie wlasnie rozne kreatywne zajecia sa bardzo, ale to bardzo wazne, i uwazam, ze powinno sie je kontynuowac, szczegolnie wtedy, gdy jest nam, lub ogolnie na swiecie, ciezko. One nie tylko pozwalaja sie nam troche zrelaksowac i dac choc chwilke zapomnienia o zlym. One przede wszystkim podnosza nas, i w efekcie innych ludzi, na duchu (nawet gdy sie nie udaja, lub wydaja sie brzydkie). A to jest bardzo wazne, bo swiat potrzebuje podniesienia na duchu, szczegolnie teraz gdy wielu ludzi odnosi sie do siebie wrogo i nie ma nawet ochoty, lub umiejetnosci, spojrzenia na sprawy okiem drugiego czlowieka. Zlo jest bardzo zarazliwe, ale zarazliwe sa tez dobro i zyczliwosc. Zajecia kreatywne, poprzez ich pozytywne dzialanie na psychike i duchowosc, przyczyniaja sie do tego, ze nastawiamy sie do swiata bardziej zyczliwie i automatycznie przekazujemy to dobro dalej. Hmm... robotki reczne jako narzedzie do walki ze zlem. Brzmi to smiesznie, ale... czemuz by nie? Tak czy owak, dziergajcie, wyszywajcie, malujcie, tkajcie, tworzcie, bo to samo dobro.
       A odnosnie nowego roku i tego ptaka na zdjeciu powyzej... Wielu ludzi postanawia - a to zaczac diete, a to czytac wiecej ksiazek, a to sprobowac czegos nowego. Dla mnie czyms nowym bylo zmierzenie sie z haftem typu blackwork, czyli wyszywanie roznymi wzorami w jednym kolorze (tradycyjnie czarnym). Zawsze mnie on troche intrygowal, ale tez troche odstraszal, bo nie wiedzialam jak sie wlasciwie do tego zabrac i wogole co, i jak. Az nadarzyla sie super okazja, bo okazalo sie ze Royal School of Needlework (czyli Krolewska Szkola Haftu) zaczela oferowac rozne kursy haftu przez internet, w tym wlasnie tez blackwork. I musze powiedziec, ze jestem bardzo zadowolona, bo zamiast szukac po internetach, to czlowiek dostaje wszystkie informacje, zwiezle i wyrazne od instruktorki, mozna sie uczyc we wlasnym tempie i nie trzeba sie martwic o dobor materialow, bo szkola wysyla kursantom niezbedny zestaw do domu. I okazuje sie, ze ten haft to nic trudnego i wlasciwie odnosilam wrazenie, ze jest to tak jakby malowanie obrazu wzorami i roznymi grubosciami nici. Na kursie tym wyszywalysmy ptaka - maskonura. Ponizej ptak w trakcie. Bylo troche parkowania nici, ale nic wielkiego, przynajmniej w porownaniu z wielkimi haftami krzyzykowymi.
A tu juz maskonur ukonczony:
Bardzo dziekuje za odwiedziny. Pozdrawiam mocno i zycze pieknego, spokojnego i pelnego zyczliwosci wokol, dnia.

Monday, December 23, 2019

Wesolych Swiat! / Merry Christmas!

Wszystkim, ktorzy tu zawitali zycze wspanialych, spokojnych i szczesliwych swiat Bozego Narodzenia. Aby nowy rok byl dla Was pomyslny, pelen dobrego zdrowia i zyczliwych ludzi wokol.
     Oczywiscie, nie obejdzie sie bez jakiejs robotki. Powyzsza choinke zrobilam z zestawu typu 'quilt magic'. Bierze sie skrawki materialow i wciska tepym nozem w rowki ponacinane w specjalnej piance. Latwe i szybkie.

I wish all my visitors a wonderful, peaceful and happy Christmas. May the new year be prosperous, full of good health and friendly people around.
     Of course, I need to show some type of craft. The tree above was made from a 'quilt magic' kit. You just take some pieces of fabric and press them into the grooves, which are pre-cut into the foam base, with a dull knife. Easy and quick. 


A oto moja tegoroczna choinka: / Here is my tree this year:

Tuesday, December 17, 2019

"Rudolph the Red-Nosed Reindeer" cast/Postacie z "Rudolfa, czerwononosego renifera"




Year 1983 - our first Christmas in Canada. We were poor and a bit lonely, since there were only four of us - my  parents, my brother and I. The rest of the family lived in Poland. We only had one channel on TV, so the choice of programming was very limited. Unlike the generally happy and uplifting holiday programming in Europe, the North American offerings were dominated by sad stories - tearjerkers with questionable happy endings. Fortunately, there were also a few more uplifting programs aimed at kids. One of them was the 1964 classic, Rudolph the Red-Nosed Reindeer, which by now is an integral part of North American pop culture and it's hard to imagine Christmas without Rudolph. Back then, this movie was a sort of introduction to the spirit and flavour of Canadian and American Christmas for me. After all these years, it serves as a reminder of my first years in Canada, my parents and my brother, all three of whom have passed away some time ago, and fills my heart with nostalgia. Consequently, when my husband bought me a book and crochet kit to make Rudolph and Santa based on this movie, I was very happy. Although it contained only enough materials to make these two characters, the book, authored by Kati Galusz, had patterns to make all the major characters. So, I bought what I needed and crocheted all of them. It took quite a bit of time, because some of the projects were somewhat complicated in the sense that they required making and putting together several small parts. Without further ado, here is my crocheted Rudolph cast:

Rok 1983 - pierwsze Boze Narodzenie poza krajem. Bylo biednie, troche smutno, bo bylo nas tylko czworo, czyli moi rodzice, brat i ja. Nie stac nas bylo na telewizje kablowa, wiec wybor programow byl bardzo ograniczony (jeden kanal). W przeciwienstwie do przewaznie wesolych lub rozrywkowych programow prezentowanych na Swieta w Europie, w Ameryce Polnocnej krolowaly opowiesci raczej smutne, takie to niby wyciskacze lez z watpliwym happy endem. No, ogolem nieciekawie, ale na szczescie dla dzieci emitowano kilka weselszych bajek. Jedna z nich byl (dzis juz kultowy) film animowany, "Rudolf, czerwononosy renifer", z 1964 roku. Ogolem mozna stwierdzic, ze jest on niezbedna czescia pop-kultury w Kanadzie i USA, i nie da rady wyobrazic sobie okresu Bozego Narodzenia bez Rudolfa. Tak, jak w Polsce co roku mozna ogladac "Kevina samego w domu", tak u nas oglada sie "Rudolfa" (poza innymi klasykami).  Wtedy, na poczatku, byl on dla mnie takim wprowadzeniem w smak polnocnoamerykanskiego okresu swiatecznego. Dzis kojarzy mi sie z pierwszymi latami poza Polska, z rodzicami i bratem, ktorzy odeszli do tamtego swiata jakis czas temu, i napelnia serce nostalgia. Dlatego tez, kiedy maz zrobil mi niespodzianke i kupil zestaw do wydziergania Rudolfa i Mikolaja ze wspomnianego juz filmu, bardzo sie ucieszylam. I chociaz zawieral on wystarczajaco materialow do zrobienia tylko dwoch wyzej wymienionych postaci, to w zalaczonej ksiazeczce, autorstwa Kati Galusz, znajdowaly sie wzory do wykonania wszystkich wazniejszych bohaterow z tego filmu. Zakupilam wiec co trzeba i zrobilam wszystkie, choc zajelo to sporo czasu - niektore z nich sa troszke skomplikowane, poniewaz skladaja sie z wielu bardzo malych czesci. No dobra, koncze juz zbedne gadanie i przedstawiam Wam szydelkowa obsade Rudolfa:
Rudolph, Clarice
Santa Claus, Mrs. Claus
Sam the Snowman
Hermey
Yukon Cornelius
Abominable Snow Monster
Charlie-In-The-Box, King Moonracer
Spotted Elephant, Doll
I to juz wszystko na dzis. Serdecznie pozdrawiam, slicznie dziekuje za odwiedziny i zycze cudnego dnia.
And that is it for today. Thank you so much for dropping by. Wishing you an amazing day.