Tuesday, September 15, 2020

Wrzesniowy bieznik/September Table Runner

 
Witajcie! Na poczatek dziekuje z calego serca wszystkim, ktorzy tu zawitali i za dobre zyczenia. Wiecie co? Pomogly! Na serio! Reka ma sie na tyle lepiej, ze udalo mi sie zrobic co nieco  na szydelku, na drutach i igla! Zycie od razu wyglada piekniej! Na dodatek, zostalo juz tylko troszke ponad trzy miesiace do konca tego roku! A wiec, celebrujmy zaczety wlasnie najpiekniejszy sezon robotkowy! 

     Z tej okazji prezentuje Wrzesniowy Bieznik. Nazwalam go tak, poniewaz bedzie sobie lezal na stole, lub gdziekolwiek, od wrzesnia, az do poczatku grudnia. I choc zaczelam go jeszcze w tamtym roku, to jak przystalo na wszystko co sie zalapalo na rok 2020, okazal sie on malym koszmarkiem w robocie. A bylo to tak...(*Od razu przepraszam za dlugi post, ale musze to z siebie wyrzucic. Do dzis mam przez to cos w sensie lekkiego stresu pourazowego. Tak, definitywnie przesadzam. 😄 ) 

     Postanowilam wydziergac bieznik metoda Planned Pooling (oficjalna nazwa darmowego wzoru: Red Heart Planned Pooling Argyle Table Runner, ktory znajdziecie tutaj).  Metoda ta jest latwa, szybka i przyjemna, pod warunkiem, ze sie dobierze odpowiednia wloczke, czyli taka, w ktorej odcinki i kolejnosc indywidualnych kolorow sa jednakowe poprzez caly motek, oraz w kazdym nastepnym motku. Aby uproscic ludziom robote, firmy zaczely produkowac wloczki specjalnie do tej metody. Owszem, moga byc malutkie roznice w dlugosci kolorow, bo to latwo naprawic roznicowaniem napiecia wloczki i wielkoscia oczek. Jesli sie nie myle, wzor bieznika zostal napisany zanim zaczeli produkowac specjalne wloczki, wiec aby nie poniesc  porazki, zakupilam dokladnie taka sama wloczke (tzn. firma, rodzaj i kolor), jakiej uzyto w oryginale. Na poczatku szlo fajnie, ale gdzies tak w polowie pierwszego motka zauwazylam male odcinki nowych (tzn. nieplanowanych) kolorow. Zauwazylam tez, ze niektore kolory roznia sie miedzy sekwencjami, n.p. jedna miala ciemny braz, w nastepnej ten braz zamienial sie w jasny bez, a potem w pomaranczowo-rudy. Z tym jeszcze dalam rade, ale odcinki kolorow zaczely zmieniac dlugosc. I to bardzo znacznie, n.p. jesli odcinek niebieskiego mial w jednej sekwencji 30 cm starczajacej na 5 oczek, to juz w drugiej mogl miec az 60 cm! I co zrobic z tak duzym nadmiarem koloru? Otoz mozna zrobic oczko grubsze/podwojne. Z tym, ze wtedy te oczka nie wygladaja juz tak dobrze, bo sa grubsze i bardziej wyraziste. Gorzej jesli odcinek koloru jest za krotki na planowana ilosc oczek, bo to tez sie zdarzalo dosyc czesto. I zeby chociaz jeden kolor tak sie roznil dlugoscia, ale nie - dotknelo to wszystkich. Aby koszmarek byl bardziej urozmaicony, jeden z motkow mial sekwencje kolorow w zlej kolejnosci (a tego juz nie da sie naprawic w zaden sposob), chociaz zaczelam wloczke od srodka motka, tak, jak wszystkie inne. Na szczescie, sekwencja kolorow zostala zachowana kiedy zaczelam motek od drugiego konca. Wszystko to oznaczalo ze, a) bylo duzo czestego prucia, aby zmiescic i dostosowac ilosc koloru do ilosci oczek, b) zajelo to trzy razy dluzej, niz powinno, c) bylo duzo frustracji. Niewykluczone, iz ktos inny by to wszystko rzucil w kat, ale ja jestem do polowy uparta, choc moja niecierpliwa polowa jednak zrezygnowala z dziergania ozdobnego obramowania. No dobra, wiecej nie truje i slicznie dziekuje za cierpliwosc. Efekt koncowy jest jednak dostateczny i definitywnie da sie z tym zyc.😀 Wiecej fotek ponizej.
Pieknie dziekuje za odwiedziny i zycze Wam spokojnego i cieplego dnia.


 

Hello, there! Today, I present my September Table Runner. I'm calling it that way, because it'll be on my table (or some other furniture) from September to December. Even though I started it back in 2019, in true 2020 fashion, it came to be a small nightmare by the time this year rolled around. It went like this... (*I apologize for the long post, but I have to get this off my chest. To this day, I have some form of mild stress response from this - yes, I am definitely exaggerating. 😄). I decided to make the Red Heart Planned Pooling Argyle Table Runner (you can find the free pattern here). Planned Pooling is a quick, easy and fun method, provided you choose the right yarn, since its color lengths and sequences should be nearly identical throughout each skein. To make this easier, some companies began producing yarn especially designed to be used with this method. I believe that the pattern I chose was written prior to such yarns being on the market, so to avoid a fiasco I bought the same yarn, in the same colorway used in the original pattern instructions. At the beginning, everything was fine, but somewhere in the middle of the first skein, I noticed small sections of new (i.e. unplanned) colours. I also noticed that some colours differed between sequences, i.e. one section would have dark brown, the next one would have light beige, yet next one still would have orange-brown. I  could still work with that, but the individual colour sections started to vary in length, eg. blue in one sequence would be 12" long, making about 5 single crochet stitches, but the next one, would be 24" long!!! What to do with so much excess of one colour? Well, I could, and did, make double stitches, but that makes them much thicker and bumpier. It's harder still, when a color section is suddenly much shorter, and thus insufficient, to make a planned amount of stitches! If it was only one colour that did that, but no... it was all of them! To make everything even more "interesting", one of the skeins had colours in the wrong sequence and that generally can not be fixed (I started all skeins from the middle). Luckily, the sequence "returned" when I started that one skein from the other end. So, all that meant that a. there was LOTS of FREQUENT frogging in order to fit the amount of yarn into the amount of stitches per colour, b. it took three times as long, as it should have, c. there was a lot of frustration. Perhaps someone else would have abandoned it, but I'm half stubborn - the impatient half of me decided not to make the decorative edging. Ok, I think it's time to stop with my whining now. 😀 Thank you so much for your patience. In the end, the table runner looks acceptable and I can definitely live with it. 😀

Thank you so much for visiting. Wishing you a lovely and warm day.

 



Friday, August 14, 2020

Kosmetyczka i etui

Witajcie! Dawno mnie tu nie bylo. No coz, diabel nie spi (szczegolnie w tym roku). Moze jakby sie w koncu wyspal, to by nie byl taki wredny. Chodzi o to, ze w marcu "jakims cudem" nadlamalam sobie kosc u nasady kciuka. A zeby bylo "ciekawiej", kciuk ten nalezy do prawej (dominujacej) reki. Nie wiem jak to sie stalo, bo wlasciwie nie skacze po drzewach, nie latam po stromych zboczach, nie zwisam z rusztowan, nie spadam z rowerow/schodow, ani ogolem nie przewracam sie o roznego rodzaju przeszkody na drodze. Po prostu pewnego wieczora troche spuchlo, a w nocy juz potwornie bolalo. Dlatego tez podejrzewam o to wszystko... diabla.😉 No bo kogo innego? Chociaz... mozna tez wszystko zwalic na rok 2020, bo chyba nie mamy juz watpliwosci jaka z niego tak naprawde cholera. Zarty, zartami, ale przez to wszystko nie moglam nawet marzyc o robotkach, ani o pisaniu na klawiaturze. Reka nadal boli, nadal sztywna, ale przynajmniej zaczelam powolutku dziubac szydelkiem nowe... dynie. A jakze! Nie wiem czy jednak zdolam zrobic tylko jedna, czy dwie. 

     Dzis przedstawiam Wam dwie rzeczy, ktore udalo  mi sie skonczyc przed kontuzja. Oto wyszywana haftem gobelinowym kosmetyczka i etui na okulary. Ogolem byly latwe i szybkie do wykonania, poniewaz torebki przychodza w zestawie juz gotowe i jedyne co trzeba zrobic, to wykonac sam haft, a potem odciac nadmiar kanwy. Zestawy sa z serii Stitch & Zip, i poza torebkami zawieraja tez muline, igle i krotkie instrukcje. Jak widac ponizej, wzor jest nadrukowany na kanwie, wiec nie trzeba sledzic oddzielnego schematu.

A tu, przyblizenie kanwy w trakcie wyszywania.

Ponizej, przod i tyl juz po wyszyciu. Jak widac, jest nadmiar bardzo sztywnej kanwy.


Osobiscie, nie chcialam odciac zbyt duzo kanwy, wiec zagielam ja do srodka i przyczepilam nitka do lewej strony . Nastepnie wycielam odpowiedni rozmiar filcu i pokrylam nim caly tyl haftu, aby zadna zawartosc etui/kosmetyczki nie niszczyla go od wewnatrz i po prostu sie o niego nie zaczepiala.

 












I to w zasadzie wszystko. Pieknie dziekuje za odwiedziny. 

Zycze Wam pieknego dnia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Saturday, January 25, 2020

Maskonur i przemyslenia


Witajcie! Umyslilam sobie zeby napisac cos inspirujacego z okazji nowego roku, ale nic z tego. Juz od pierwszych dni tego roku bardzo duzo sie dzialo, i to niekoniecznie dobrego - "prawie-wojna" USA z Iranem, nowy wirus rozprzestrzeniajacy sie po swiecie, wogole jakies takie ogolno-swiatowe napiecie, nie mowiac juz o klopotach osobistych i o stracie jednej z bardzo lubianych robotkowiczek na Facebooku. W konsekwencji, takie cos, jak robotki reczne bledna na tle wydarzen i wydaja sie niewazne, niepotrzebne i czesto niepraktyczne (no, nie wszystkie). I w tym jednak sedno, ze to sie tylko tak wydaje. Takie wlasnie rozne kreatywne zajecia sa bardzo, ale to bardzo wazne, i uwazam, ze powinno sie je kontynuowac, szczegolnie wtedy, gdy jest nam, lub ogolnie na swiecie, ciezko. One nie tylko pozwalaja sie nam troche zrelaksowac i dac choc chwilke zapomnienia o zlym. One przede wszystkim podnosza nas, i w efekcie innych ludzi, na duchu (nawet gdy sie nie udaja, lub wydaja sie brzydkie). A to jest bardzo wazne, bo swiat potrzebuje podniesienia na duchu, szczegolnie teraz gdy wielu ludzi odnosi sie do siebie wrogo i nie ma nawet ochoty, lub umiejetnosci, spojrzenia na sprawy okiem drugiego czlowieka. Zlo jest bardzo zarazliwe, ale zarazliwe sa tez dobro i zyczliwosc. Zajecia kreatywne, poprzez ich pozytywne dzialanie na psychike i duchowosc, przyczyniaja sie do tego, ze nastawiamy sie do swiata bardziej zyczliwie i automatycznie przekazujemy to dobro dalej. Hmm... robotki reczne jako narzedzie do walki ze zlem. Brzmi to smiesznie, ale... czemuz by nie? Tak czy owak, dziergajcie, wyszywajcie, malujcie, tkajcie, tworzcie, bo to samo dobro.
       A odnosnie nowego roku i tego ptaka na zdjeciu powyzej... Wielu ludzi postanawia - a to zaczac diete, a to czytac wiecej ksiazek, a to sprobowac czegos nowego. Dla mnie czyms nowym bylo zmierzenie sie z haftem typu blackwork, czyli wyszywanie roznymi wzorami w jednym kolorze (tradycyjnie czarnym). Zawsze mnie on troche intrygowal, ale tez troche odstraszal, bo nie wiedzialam jak sie wlasciwie do tego zabrac i wogole co, i jak. Az nadarzyla sie super okazja, bo okazalo sie ze Royal School of Needlework (czyli Krolewska Szkola Haftu) zaczela oferowac rozne kursy haftu przez internet, w tym wlasnie tez blackwork. I musze powiedziec, ze jestem bardzo zadowolona, bo zamiast szukac po internetach, to czlowiek dostaje wszystkie informacje, zwiezle i wyrazne od instruktorki, mozna sie uczyc we wlasnym tempie i nie trzeba sie martwic o dobor materialow, bo szkola wysyla kursantom niezbedny zestaw do domu. I okazuje sie, ze ten haft to nic trudnego i wlasciwie odnosilam wrazenie, ze jest to tak jakby malowanie obrazu wzorami i roznymi grubosciami nici. Na kursie tym wyszywalysmy ptaka - maskonura. Ponizej ptak w trakcie. Bylo troche parkowania nici, ale nic wielkiego, przynajmniej w porownaniu z wielkimi haftami krzyzykowymi.
A tu juz maskonur ukonczony:
Bardzo dziekuje za odwiedziny. Pozdrawiam mocno i zycze pieknego, spokojnego i pelnego zyczliwosci wokol, dnia.

Monday, December 23, 2019

Wesolych Swiat! / Merry Christmas!

Wszystkim, ktorzy tu zawitali zycze wspanialych, spokojnych i szczesliwych swiat Bozego Narodzenia. Aby nowy rok byl dla Was pomyslny, pelen dobrego zdrowia i zyczliwych ludzi wokol.
     Oczywiscie, nie obejdzie sie bez jakiejs robotki. Powyzsza choinke zrobilam z zestawu typu 'quilt magic'. Bierze sie skrawki materialow i wciska tepym nozem w rowki ponacinane w specjalnej piance. Latwe i szybkie.

I wish all my visitors a wonderful, peaceful and happy Christmas. May the new year be prosperous, full of good health and friendly people around.
     Of course, I need to show some type of craft. The tree above was made from a 'quilt magic' kit. You just take some pieces of fabric and press them into the grooves, which are pre-cut into the foam base, with a dull knife. Easy and quick. 


A oto moja tegoroczna choinka: / Here is my tree this year:

Tuesday, December 17, 2019

"Rudolph the Red-Nosed Reindeer" cast/Postacie z "Rudolfa, czerwononosego renifera"




Year 1983 - our first Christmas in Canada. We were poor and a bit lonely, since there were only four of us - my  parents, my brother and I. The rest of the family lived in Poland. We only had one channel on TV, so the choice of programming was very limited. Unlike the generally happy and uplifting holiday programming in Europe, the North American offerings were dominated by sad stories - tearjerkers with questionable happy endings. Fortunately, there were also a few more uplifting programs aimed at kids. One of them was the 1964 classic, Rudolph the Red-Nosed Reindeer, which by now is an integral part of North American pop culture and it's hard to imagine Christmas without Rudolph. Back then, this movie was a sort of introduction to the spirit and flavour of Canadian and American Christmas for me. After all these years, it serves as a reminder of my first years in Canada, my parents and my brother, all three of whom have passed away some time ago, and fills my heart with nostalgia. Consequently, when my husband bought me a book and crochet kit to make Rudolph and Santa based on this movie, I was very happy. Although it contained only enough materials to make these two characters, the book, authored by Kati Galusz, had patterns to make all the major characters. So, I bought what I needed and crocheted all of them. It took quite a bit of time, because some of the projects were somewhat complicated in the sense that they required making and putting together several small parts. Without further ado, here is my crocheted Rudolph cast:

Rok 1983 - pierwsze Boze Narodzenie poza krajem. Bylo biednie, troche smutno, bo bylo nas tylko czworo, czyli moi rodzice, brat i ja. Nie stac nas bylo na telewizje kablowa, wiec wybor programow byl bardzo ograniczony (jeden kanal). W przeciwienstwie do przewaznie wesolych lub rozrywkowych programow prezentowanych na Swieta w Europie, w Ameryce Polnocnej krolowaly opowiesci raczej smutne, takie to niby wyciskacze lez z watpliwym happy endem. No, ogolem nieciekawie, ale na szczescie dla dzieci emitowano kilka weselszych bajek. Jedna z nich byl (dzis juz kultowy) film animowany, "Rudolf, czerwononosy renifer", z 1964 roku. Ogolem mozna stwierdzic, ze jest on niezbedna czescia pop-kultury w Kanadzie i USA, i nie da rady wyobrazic sobie okresu Bozego Narodzenia bez Rudolfa. Tak, jak w Polsce co roku mozna ogladac "Kevina samego w domu", tak u nas oglada sie "Rudolfa" (poza innymi klasykami).  Wtedy, na poczatku, byl on dla mnie takim wprowadzeniem w smak polnocnoamerykanskiego okresu swiatecznego. Dzis kojarzy mi sie z pierwszymi latami poza Polska, z rodzicami i bratem, ktorzy odeszli do tamtego swiata jakis czas temu, i napelnia serce nostalgia. Dlatego tez, kiedy maz zrobil mi niespodzianke i kupil zestaw do wydziergania Rudolfa i Mikolaja ze wspomnianego juz filmu, bardzo sie ucieszylam. I chociaz zawieral on wystarczajaco materialow do zrobienia tylko dwoch wyzej wymienionych postaci, to w zalaczonej ksiazeczce, autorstwa Kati Galusz, znajdowaly sie wzory do wykonania wszystkich wazniejszych bohaterow z tego filmu. Zakupilam wiec co trzeba i zrobilam wszystkie, choc zajelo to sporo czasu - niektore z nich sa troszke skomplikowane, poniewaz skladaja sie z wielu bardzo malych czesci. No dobra, koncze juz zbedne gadanie i przedstawiam Wam szydelkowa obsade Rudolfa:
Rudolph, Clarice
Santa Claus, Mrs. Claus
Sam the Snowman
Hermey
Yukon Cornelius
Abominable Snow Monster
Charlie-In-The-Box, King Moonracer
Spotted Elephant, Doll
I to juz wszystko na dzis. Serdecznie pozdrawiam, slicznie dziekuje za odwiedziny i zycze cudnego dnia.
And that is it for today. Thank you so much for dropping by. Wishing you an amazing day.




Tuesday, December 10, 2019

Jak stosuje Paper Solvy/Fabri-Solvy


Witajcie! Przenoszenie wzorow do wyszywania na material, szczegolnie na filc, czy gruba welne, potrafi byc nieraz dosyc zmudne, niedokladne i powiedzmy sobie szczerze - wkurzajace. Szczesliwie sklada sie tak, ze istnieja pewne rzeczy, ktore moga nam znacznie ulatwic te czynnosc. Jedna z nich jest tzw. Sulky Sticky Fabri-Solvy lub Sulky Paper Solvy - specjalny papier, na ktorym mozemy latwo wydrukowac dany wzor, lub narysowac go olowkiem albo pisakiem, ktory nie pobrudzi nam robotki. Wiem, ze byc moze istnieja inne papiery do przenoszenia wzorow,  ktore sa dobre i sie Wam wspaniale sprawdzaja. Dla mnie akurat Sulky zdaje swietnie egzamin i jest latwo dostepny, wiec sie go trzymam. Mam nadzieje, ze ponizsze informacje komus sie do czegos przydadza.
Odkad zaczelam robic ornamenty choinkowe z filcu, nie uzywam niczego innego, szczegolnie ze probowalam najpierw uzyc zwyklej kalki, zmywalnych mazakow do materialu, oraz innych papierow do przenoszenia wzorow. Na filcu nic mi sie nie sprawdzalo, bo albo sie dobrze nie przenosilo, albo rozmazywalo pod palcami podczas wyszywania. Kupilam sobie w koncu Fabri-Solvy.  Mozna dostac rozne rozmiary tego papieru, ale najfajniej nadaje sie ten o rozmiarach zwyklych kartek, ktore latwo mozna wlozyc do drukarki. Wyglada on u nas tak (link do wersji UK, jest powyzej, jako Sulky Paper Solvy):











NB, wzor wydrukowany na powyzszym zdjeciu to "Santa Claus" z mmmcrafts.

Po wydrukowaniu, wycinam poszczegolne czesci wzoru i naklejam bezposrednio na prawa strone materialu. Poniewaz papier jest dosyc delikatny i cienki, zalecam oddzielanie wiekszych czesci wzoru od papieru spodniego powoli. Chociaz mozna od razu wyciac czesci wzoru dokladnie, podlug linii, ja wole miec na wszelki wypadek, oraz dla wygody, troche wiecej papieru dookola - zawsze mozna wyciac dokladniej pozniej.

Kiedy wzor jest juz naklejony, mozna smialo zaczac wyszywac, przekluwajac igle przez obie warstwy, czyli material i papier. Poniewaz papier ma klej pod spodem, zalecam uzycie dosyc ostrej igly.








Kiedy wszystko juz wyszyte, wycinam cala czesc dookola wzdluz linii wzoru.














I teraz mozna zaczac usuwac papier. Z kawalkow, ktore nie maja wyszytego wzoru, mozna powoli, zwyczajnie odkleic papier - ja tego nie robie z filcem, poniewaz to mechaci filc. Te czesci, ktore sa wyszyte, wsadzam do lekko cieplej wody na 2-10 min. Papier od razu zacznie sie rozpuszczac i odklejac:


Nastepnie plucze czesci pod biezaca woda tak, aby usunac pozostalosci kleju i papieru. Nieraz sie zdarza, ze tam, gdzie sciegi sa dosyc geste, papier troszke trudniej usunac i strumien biezacej wody bardzo pomaga.






















Juz po wyplukaniu, odciskam delikatnie nadmiar wody. Mozna tez przez minutke odcisnac suchym recznikiem. Nie radze wyzymywac, szczegolnie jesli uzywamy filcu, poniewaz dane czesci moga sie permanentnie znieksztalcic. Nastepnie zostawiamy do wysuszenia na plasko - ja klade swoje czesci na gruby recznik. A tak to wyglada juz po wyschnieciu:



















Wszystkim slicznie dziekuje za odwiedziny i zachecam, tak ogolem, do kreatywnego dzialania. Zycze Wam pieknego i spokojnego dnia.



Sunday, December 8, 2019

Christmas Ornaments/Ozdoby choinkowe 2


Witajcie! Dzis kontynuuje pokaz ozdob choinkowych. Jakis czas temu polubilam ozdoby z filcu projektowane przez Larisse Holland. Przewaznie co roku wydaje ona kilka nowych wzorow do wlasnorecznego wykonania, w swoim sklepiku na Etsy - mmmcrafts. Jak ona dodaje, to i ja dodaje do swojej kolekcji - przynajmniej jedna ozdobe na rok (cala kolekcja powyzej). Oto co u mnie przybylo w tym roku:


Hello! Today, I'm continuing with my Christmas tree decorations. Some time ago, I discovered very nice patterns for felt ornaments designed by Larissa Holland. Usually, every year she releases a couple of new ones in her Etsy shop - mmmcrafts. Whenever she adds to her store, I tend to add at least one of them to my collection (seen in its entirety above). This is what I added this year:


























































Ogolem powyzsze ornamenty robi sie dosyc latwo i w sumie szybko, zaleznie od tego, jak szczegolowy jest dany wzor. Instrukcje napisane i przedstawione sa bardzo klarownie, tylko po angielsku. Jesli chodzi o przeniesienie wzoru na filc/material, to uzywam specjalnego papieru - Sulky Fabri-Solvy (inna nazwa: Sulky Paper Solvy). Instrukcje pokazujace jak tego uzywam w moich filcowych ozdobach zawarlam w osobnym poscie pt."Jak stosuje Paper Solvy/Fabri-Solvy". Odnosnie innych materialow, to rzeczy takie jak muline, cekiny, itp. kupuje w jakimkolwiek sklepie z przyborami do haftu, a filc, ktory musi byc z domieszka welny nabywam na Etsy w sklepiku Sweetemmajean, ze wzgledu na ceny i mozliwosc wyboru kolorow w pakiecie.
            I to juz wszystko na dzis. Do zobaczenia w nastepnym poscie. Zycze Wam pieknego dnia.    

Overall, the above ornaments are relatively easy and fast to make, depending on the level of detail in a given pattern. The instructions are written and presented very clearly. When it comes to transferring the pattern onto felt, I use suggested Sulky Fabri-Solvy (another name: Sulky Paper Solvy), which I buy on Amazon. With regards to other materials, I tend to get things like thread, beads, glue, etc., in any craft store available. Because the felt for these projects should have wool content, I order mine from Sweetemmajean shop on Etsy, because I like the prices of their packets and the ability to choose your own colors in the said packets.
           And that is it for today. See you in the next post. Wishing you all a beautiful day.