I wish everyone a wonderful Christmas and holiday season filled with love, peace and happiness. May the new year 2013 bring you the best of everything, lots of good health, wonderful friends, family love, plenty of good weather and success in everything you do.
* The photo above is of a figurineI have at home. It is: Canada, Jim Shore, Heartwood Creekby Jim Shore Designs, Inc., 2011.
Zycze Wam cudownych swiat Bozego Narodzenia, przepelnionych miloscia, pokojem i szczesciem. Niech rok 2013 przyniesie Wam wszystko, co najlepsze, duzo dobrego zdrowia, wspanialych przyjaciol, milosc rodzinna, same sloneczne dni i sukcesy we wszystkich przedsiewzieciach.
*Figurka na powyzszym zdjeciu to "Canada, Jim Shore, Heartwood Creek" autorstwa Jim Shore Designs, Inc., 2011.
Nooooooo... na froncie robotkowym to u mnie jest bardzo mizernie. Ewidentnie. Od sierpnia probuje wyszyc cos dla dwoch dobrych kolezanek. Chcialam skonczyc na Swieta i... nic z tego! Klapa! Nie zdazylam. Jak tylko zdalam sobie sprawe, ze nie dam rady z haftem, zabralam sie dla odpoczynku za cos innego, a mianowicie za uszycie szesciu filcowych misiow-zawieszek na choinke. Rok temu, na wyprzedazy poswiatecznej kupilam sobie zestaw firmy Bucilla wlasnie z tymi misiami, i dopiero niedawno sie do tego zabralam. Misie zabraly ok. 3-4 tygodni, i ogolem byly bardzo latwe do wykonania. Jedyne co mi zalazlo troche za skore, to wycinanie mnostwa czesci z filcu, szczegolnie tych malutkich. A teraz, wracam grzecznie do wyszywania. Zycze wszystkim dobrego dnia.
Well, I've been evidently slacking off in the crafts department. Since August, I've been trying to cross stitch a gift for very dear friends. I figured that I'd finish it for Christmas, but nooooooo..., no such luck. I'm nowhere near the finish line. As soon, as I realized that I won't make the embroidery deadline, I started another project - just to change gears a little bit - a set of felt Ballet Bear ornaments. I got this Bucilla kit last year (Boxing Day sale) from Herrschners. The bears were very easy to make and took about 3-4 weeks to complete. The only thing that seriously tested my patience was having to cut out "millions" of felt pieces, some of them very small. And that's about it, for today. I'm going back to cross stitching now. Have a wonderful day.
ATTENTION: This post is in Polish. For English version clickhere.
UWAGA: Ten post jest w jezyku polskim. Aby znalezc post w jezyku angielskim, kliknijtutaj.
A ja dzisiaj o motylku...
Tak mi sie spodobalo "hodowanie" motyla w zeszlym roku (patrz: dlugi post w tym miejscu), ze zachcialo mi sie powtorzyc te "zabawe" i w tym roku. Chodzilismy wiec z mezem po sklepach i dzialach ogrodniczych w poszukiwaniu doniczek z pietruszka, na ktorej bylyby albo motyle jajeczka, albo poczwarki. Trafila sie nam jedna z malutka jeszcze gasieniczka.
Po tygodniu obzerania sie pietruszka (ktora widac w tle na powyzszym zdjeciu), poczwarka przybrala pokaznych rozmiarow i raczej przypominala grubego, zielonego serdelka, ktory na drugi dzien "uwil" sobie elegancki kokon na domowym drzewku hibiskusowym.
W dwa tygodnie pozniej, czyli wczoraj, wyklula sie nam sliczna motylka z gatunku czarny jaskolczy ogon (tak samo jak w zeszlym roku), ktorej moja corcia nadala imie Eliza. Ponizej na zdjeciu Eliza zaraz po wykluciu sie - skrzydelka bardzo pogniecione i mokre.
Okolo 45 minut pozniej (skrzydelka juz bardziej rozwiniete, choc nadal troszke pofalowane):
Eliza, gdzies w dwie godziny po 'narodzeniu' pofrunela sobie wesolo do ogrodka na pobliskie krzaczki.
Oprocz zdjec, zalaczam krociotki filmik z Eliza w roli glownej. Od razu przepraszam za jakosc, ale na jednej rece siedziala Eliza, a druga probowalam raz filmowac, raz robic zjecia, i jeszcze odpowiadac na pytania coreczki. Nie jestem zawodowym filmowcem, ani fotografem, i to widac. No, ale mialysmy ogolnie frajde i radosc.
Acha, moze i komus sie nie spodoba, ze wzielismy gasienice do domu, ale... w sklepie tylko by Elize wyrzucili i rozgnietli jako szkodnika towaru. A tak, to sobie przyszla do nas i miala szanse dozyc do stadium motyla. Moglibysmy trzymac ja w ogrodku, ale tam mialyby na nia apetyt liczne ptaki, wiec dalismy jej tzw. tymczasowe schronienie. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i zycze pieknej, i nie za goracej pogody.
UWAGA: Ten post jest w jezyku angielskim. Aby znalezc post w jezyku polskim, kliknij tutaj.
ATTENTION: This post is in English. For Polish version click here.
Today's post is about a butterfly.
I liked 'raising' a butterfly last year so much (long post about that here), that I decided to give it a try again. My husband and I decided to search gardening sections of several markets for parsley plants that would have either butterfly eggs or caterpillars on them. Finally, my DH found one plant with a small, green caterpillar and brought it home.
After a week of voracious eating of curly parsley leaves (seen in the background), the caterpillar resembled a small, fat, green sausage, and the very next day it formed a handsome chrysalis on our hibiscus plant.
Two weeks later, i.e. yesterday, she emerged as a beautiful female butterfly, which my DD named Eliza. On the photo below, you see Eliza right after she emerged from her coccoon - her wings all crumpled up and wet.
Approximately 45 min. later, her wings were nearly straightened.
About 2 hrs. after hatching, Eliza flew merrily to a nearby bush, sat there for a while and took off into the wide world. Generally, we had a fun and joyful experience raising a butterfly again.
Besides photos, I included a very short video of the butterfly sitting on my hand. I apologize for the poor quality, but I am not a professional photographer or a filmmaker. On top of that, Eliza was sitting on my left hand, I was trying to take photos and film the butterfly with my other hand, and listen to the numerous questions and comments from my DD.
Some people may not like the fact that I took the caterpillar home. However, the way I see it, it would have been probably disposed of at the store (maybe even destroyed), since the caterpillars destroy their merchandise (and believe me, their appetites are BIG). I could have left her in my garden, but then she would have been too tempting to the numerous birds present there. This way, I kind of gave her a temporary shelter. She did not suffer in any way, and I set her free as soon, as she was able to fly on her own. Have a wonderful day everyone!
Ha! Nareszcie! Zimowy domek skonczony i oprawiony!
Niestety, nie jestem na 100% zadowolona z efektu. Dlaczego? Otoz nitki w lnie byly bardzo nierowne, przez co i krzyzyki nie wychodzily rowno - jest spora mieszanka prostokatnych polozonych poziomo, pionowo, jak i kwadratowych. Troche sie dziwie, bo mam inne lny Belfast i takiego problemu z nimi nie ma.
Poniewaz w sklepie nie bylo snieznobialej muliny DMC B5200, kupilam zwykla biala, myslac, ze tez bedzie dobra. Niestety, okazala sie zbyt kremowa w porownaniu z kremowa nicia, ktorej juz uzywalam. Postanowilam wiec uzyc jednej nitki bialej DMC, z jedna nitka bialej Carnival. PORAZKA. Tzn. kolorystycznie jest OK, ale nici Carnival sa straszne! Nie dosc, ze sie placza jak tylko sie na nie popatrzy, nie chca sie rowno klasc na materiale (robia co chca), to jeszcze po kilku krzyzykach zaczynaja sie okrutnie rozdwajac i strzepic (tak, nawet nawet pojedyncze pasemka). Przez to wszystko krzyzyki nie wyszly zbyt atrakcyjnie. A tak sie staralam! Nawet probowalam klasc nici z tzw. laying tool - zadnego efektu. No, ale juz po wszystkim, i wiecej tych okropnych nici raczej nie uzyje.
Dla tych, ktorzy nie uczestniczyli w SAL'u - tytul wzoru: "Le Val d'Abondance" wydany przez Lili Soleil i zakupiony w sklepie internetowym Univers Broderie.
Witajcie! Dzis skonczylam dziergac kotka Kitty dla corci. Bardzo latwy do wykonania, chociaz miejscami troszke bylo ciezko, poniewaz trzeba robic gesto a to znaczy, ze material wychodzi sztywny i nieraz trudno bylo wbic szydelko w oczka. Korzystalam z instrukcji po angielsku, zakupionych na Etsy tutaj. Jednakze czesto widzialam schemat i instrukcje japonskie krazace szeroko po internecie. Plastikowe oczka i nosek zakupilam takze na Etsy w tym sklepie. Wloczka, ktorej uzylam to zwykly akryl Soft Touch firmy Red Heart.
Hello! I just finished a kitty for my DD. It was generally very easy to crochet, although sometimes a bit difficult on the fingers, due to the necessary stiffness of the fabric. I used a downloadable Huggy Kitty pattern (in English), purchased from TGLDdoll on Etsy. The plastic eyes and nose were also bought via Etsy, from yeahshop. The yarn I used is Red Heart's Soft Touch. It is generally a nice, soft acrylic, but I found that it develops a considerable bloom. It didn't pill for me at all, but it got very, very fuzzy. I had to use a sweater shaver on the kitty to remove the fuzz.