Sunday, October 30, 2011

Family of Snowmen/Rodzinka Balwankow














Wczoraj skonczylam rodzinke balwankow. Tak sie balam ze nie zdaze przed Swietami, ze jak dodalam gazu, to skonczylam na dlugo przed Bozym Narodzeniem. Wzor, ktorego uzylam, to SnoBuddy Family Chris de Longpre (po angielsku; mozna tu kupic wersje elektroniczna). Ja kupilam swoj w zestawie z wloczkami z Mary Maxim, poniewaz tak bylo mi wygodniej. Musze jednak dodac, ze same balwanki sa nieduze, latwe i dosyc szybkie w wykonaniu. Robimy okrazeniami,  i na samym poczatku dodajemy duzo oczek tak, aby powstalo mniej wiecej plaskie denko, a potem dodajemy oczka lagodniej, robimy az osiagniemy pozadana dlugosc i zaczynamy zmniejszac az do szyi. Od szyi znow poszerzamy na glowe, i tak dalej. Najwiecej czasu zabralo mi dzierganie tych wszystkich czapek i szalikow, bo to jednak troszke male. Zanim wypchalam balwanki specjalna "wata" do zabawek, nasypalam na sam dol troche ziaren soczewicy (moze byc tez fasola lub groch) w celu obciazenia dolow, aby balwanki ladnie i latwo staly. I to wszystko na dzis. Dziekuje slicznie za odwiedziny. Zycze pieknego dnia i zapraszam do obejrzenia fotek balwankow ponizej.

Yesterday, I finished a family of snowmen. I was so afraid that I wouldn't be able finish before Christmas, that I decided to really 'step on it'. Consequently, they're done well before time. The pattern, which I used for this project, is called the SnoBuddy Family by Chris de Longpre (you can purchase the pattern here). I bought mine as a kit from Mary Maxim because that was just more convenient for me. The snowmen are relatively easy and quick to make. They're not too large - the tallest are approximately 7" tall. I filled them first with a little bit of dried lentil seeds (you can also use dried beans or peas), and then with polyester fiberfill.  The accessories required a bit more concentration and time, but that's because they're a bit small. And that's about it for today. Thank you for visiting. Have a super day. 






































































Tuesday, October 18, 2011

I'm back / Jestem














No tak... Nie bylo mnie tutaj jakis czas. No coz, zycie, brak zdrowia i czasu robia swoje... Od razu chce sie czyms pochwalic. Otoz, ja, wielka szczesciara, jestem posiadaczka naszyjnika i broszki autorstwa Anyi Es. Od jakiegos czasu jestem milosniczka sutaszowych wyrobow Ani. Kobietka ta nie tylko potrafi stworzyc bizuterie o fantastycznie pieknych ksztaltach, ale takze ma wspaniale wyczucie jesli chodzi o laczenie kolorow. Z calego serca zachecam Was  nie tylko do odwiedzenia strony internetowej Ani, ale takze do nabycia jej tworczosci. Bizuteria od Ani wspaniale nadaje sie na prezenty dla pan (sezon swiateczny tuz, tuz) i naprawde jest wykonana rzetelnie, dokladnie i z uzyciem dobrej jakosci materialow. No, same zobaczcie (ponizej) co do mnie przyszlo (od razu przepraszam za jakosc zdjec, w rzeczywistosci kolory sa o wiele piekniejsze, zywsze i wogole cudowniejsze).

 
OK... I haven't been here for a while. But you know how it is - life, lack of good health and time tend to get in the way of blogging.
Anyway, I need to show you something beautiful that I received some time ago from Anya Es. She makes the most stunningly beautiful soutache jewelry. Anya is not only a master when it comes to imaginative forms and shapes, but she has a wonderful talent for combining colours. I wholeheartedly encourage you to visit Anya's blog here, and check out her creations. Look at this necklace and a brooch, which she made for me (sorry, the photos are not that great - the colours are much more beautiful and saturated in real life).



































Sliczne, prawda? A wiecie jak te bizutki pieknie na czlowieku wygladaja? Aniu, jeszcze raz dziekuje Ci z calego serca za stworzenie tych cudownosci.

Aren't they beautiful? And they look absolutely awesome on a person, too. Thank you, Anya, for creating these gorgeous pieces of art.


No dobrze... A co u mnie na froncie robotkowym?  Nie za wiele, poniewaz i tutaj mialam maly zastoj. Zrobilam dwa fikusne szaliczki z wloczki tasiemkowej (Frill Seeker Precious Metal Light). Jesli ktos by chcial wiedziec jak sie z takiej wloczki dzierga na drutach, to moze sobie obejrzec filmik TUTAJ (chociaz nie po polsku, to jednak wszystko dobrze widac). Jesli ktos woli szydelkiem, to prosze obejrzec TEN OTO FILMIK.

Now, in terms of my own handiwork, I haven't been very prolific lately. I managed to make two frilly scarves using the Frill Seeker Precious Metal Light yarn. If you'd like to know how to knit with this novelty yarn, please check out THIS VIDEO. Or, if you prefer to crochet, you may find THIS instruction video useful.

























Udalo mi sie jeszcze zrobic trzy laleczki na szydelku. Instrukcje (po angielsku) autorstwa Deb Richey sa zatytulowane "Chwast w moim ogrodzie" i sa bardzo latwe w wykonaniu. W sumie (na upartego), mozna taka jedna laleczke zrobic w przeciagu dnia. Mi wszystkie trzy zabraly ok. 10 dni, ale ja robilam z przerwami i nie codziennie. Do wykonania uzylam resztek zwyklej wloczki akrylowej.

I also managed to crochet three dolls for my little girl. The pattern, by Deb Richey, is called "Weed In My Garden", and can be purchased here. The instructions are quite easy to follow and each doll is relatively quick to make. If I really wanted to, I could have made one "weed" per day. It took me about 10 days to crochet and assemble all three, but I wasn't working on them all day, every day. This project is also good for using up acrylic yarn remnants, which is what I did.




No, i to by bylo narazie tyle. Zycze Wam pieknego i spokojnego dnia. XOX
P.S. (Nie wiem co z tym Bloggerem dzisiaj. Za nic nie moge wstawic tekstu i zdjec tak, jak chce. Blogger i tak robi swoje.)

So, I guess that's that. Have a nice and peaceful day. XOX 
P.S. (I don't know what's wrong with Blogger today. It will not let me do the layout the way I want - it just does what it wants, when it wants. I guess it's possessed.)